Szczyt pedofilii w Kościele katolickim!

 

 
 
Pedofilia katolicka 
 
 
23 lutego A.D. 2019
 
 

 

Szczyt pedofilii kościelnej i mój piękny sen.

 

 
 

W Kościele katolickim obserwujemy aktualnie szczyt pedofilii. Jak twierdzi organizator, czyli urzędujący król Watykanu - katoliccy duchowni na całym świecie przez wieki całe gwałcili i nadal gwałcą tysiące bezbronnych dzieci, a skala zbrodni jest tak przerażająca, zaś proceder tuszowania tak gigantyczny, że ejakulacji kościelnego szamba, zalewającego gnojowicą kopulatywnej miłości cały świat nie da się już w żaden sposób za/h-t/amować. To akurat doskonale zgadza się z powszechnym przeświadczeniem opinii społecznej o tych sprawach, czego świadectwa widać dosłownie wszędzie, w każdym medium i na każdym kroku. Trzeba tylko czytać ze zrozumieniem i wiedzieć, gdzie ucho przyłożyć.

Trzeba zatem działać. Dlatego urzędujący król Watykanu zorganizował okazałą pogadankę. Dobre i to, bo do tej pory katolickie gwałcenie dzieci nie zostało nigdzie w pełni wyeliminowane, co prawda i niestety głównie za sprawą idiotów, którzy zamykali swoje uszy na płacz ofiar i przestrogi przezornych i swoje niby-ukochane dzieci narażali na pastwę ospermionych macek kościelnego pedofilstwa. Niby każdy normalny człowiek oraz każde normalne dziecko powinien doskonale wiedzieć, że wciskanie brudnego, kapłańskiego prącia do bezbronnego, dziecięcego odbytu test bardzo złe, a popełniający te ohydne czyny bandyta, śmieć, ludzka gnida jest bandytą, śmieciem, ludzką gnidą - i nie potrzeba do tego uczestnictwa w żadnych szczytach pedofilii. Każde dziecko to wie, ale kościelna hierarchia jeszcze bardzo, ale to bardzo słabo się orientuje w temacie, jeśli oczywiście wziąć pod uwagę jej czynności i wyjaśnienia - przy niezwykle problematycznym wszakże założeniu, że znalazł by się ktokolwiek, kto gdziekolwiek i kiedykolwiek dałby wyjaśnieniom tej organizacji jakąkolwiek wiarę.

Szczyt pedofilii wkrótce się zakończy. A ja miałem dziś wspaniały sen! Tak mocno zaangażowałem się w temat, że aż mi się przyśniło… posłuchajcie tylko, jeśli łaska, co. Opowiem w skrócie. A oto mój sen.

Szczyt pedofilski w Watykanie dobiega końca, na wielkiej auli przemawia głowa Kościoła katolickiego, wszystkie telewizje świata transmitują przemówienie, w tym także ta żydowsko-lewacka, którą abonuję, dzięki czemu mogę nagrać (mam nowoczesny dekoder) to historyczne wystąpienie i potem odtwarzać fragmenty, żeby dokładnie cytować. Nagrywam więc i cytuję dokładnie, co planuje papież:  

“Moi umiłowani siostry i bracia w wierze, oto pedofilski szczyt, który tu zorganizowaliśmy, właśnie się kończy. Okropne okropności tu usłyszeliśmy i prawie wszyscy, z nielicznym wyjątkiem, dopiero-co i dzięki temu dowiedzieliśmy się o kościelnej pedofilii w kościele. Ha, lepiej późno, niż później. Ale - podkreślę to z mocą -  wierzę głęboko, iż wszystkie górnolotne i szumne deklaracje, które mogliśmy tu usłyszeć ze strony kościelnej hierarchii, nie pozostaną li i jedynie pustym pustosłowiem [naprawdę tak powiedział, przysięgam - ja]. Mam nadzieję, że wnioski bijące z tych obrad okażą się twórcze dla terenowej administracji kościelnej, a jej współpraca z organami ścigania i służbą więzienną stanie się od tej chwili WZO-RO-WA. Wiecie, co robi ten szczyt? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest szczyt na skalę naszych możliwości. Wy wiecie, co my robimy tym szczytem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić!”

Naprawdę wkurzony Gospodarz lekko spurpurowiał na twarzy. Odetchnął i grzmiał dalej:

“Jestem najgłębiej przekonany, że nasz szczyt przyniesie bez wątpienia oczekiwane owoce: liczba przestępstw popełnionych przez funkcjonariuszy religijnych organizacji przestępczych przeciwko wolności, godności i majątkowi społeczeństwa gwałtownie spadnie do zera. Katoliccy bandyci, latami łamiący najbardziej elementarne normy współżycia i obowiązującego prawa, gwałcący bezbronne ofiary - częściowo już trafili tam, gdzie jest ich miejsce na lata, pozostali bardzo niedługo tam trafią. NASZYM WSPÓLNYM OBOWIĄZKIEM I SPŁATĄ CZĘŚCI DŁUGU WOBEC OFIAR JEST SUMIENNE TEGO DOPILNOWANIE. Wszyscy i w komplecie gwałciciele znajdą się pod celą, gdzie rychło dane im będzie ubogacić swe życie wewnętrzne: aktywną pedofilię zamienią na pasywny homoseksualizm. Tak jak wybrali, tak dane im będzie. Jak bardzo ciężki, jak okropnie bolesny i niewdzięczny jest więzienny żywot pedofila - przekona się wkrótce każdy katolicki bandyta, który kiedykolwiek seksualnie skrzywdził dziecko. Będzie mógł o tym doświadczeniu nauczać współlokatorów do woli. Trafi on niezawodnie do lochu, niezależnie od okresu, jaki upłynął od przestępstwa, bo RELIGIJNE ZBRODNIE PRZECIWKO LUDZKOŚCI NIE BĘDĄ SIĘ JUŻ NIGDY PRZEDAWNIAĆ. Zapadną surowe, sprawiedliwe wyroki od pięciu lat (w przypadkach mniejszej wagi) do dożywocia za gwałcenie i inne grzechy ciężkie. Nikt się nie wywinie. Przez oczywistą i uprawnioną analogię do traktowania innych organizacji przestępczych - już sama przynależność do pedofilskiej, ogłupiającej bredniami i okradającej (na podstawie sfabrykowanych w tym celu idiotyzmów) ludzkość bandy jest nagannym współudziałem w jej czynach. Jeśli mowa o analogiach, wypada wspomnieć także o różnicach, bo i one oczywiście występują: świeckie organizacje przestępcze i mafijne nie aspirują do bycia jedynymi stróżami moralności, a ich członkowie nie prowadzą przestępczego procederu na podstawie wytworzonego sztucznie u ofiar przeświadczenia o swojej nieskazitelności i uczciwości. Można więc stwierdzić, przywołując pamiętną frazę lubianego bohatera klasycznej polskiej komedii kryminalnej, że świeckie mafie są - par excellence - znacznie bardziej uczciwe w swoim działaniu.”

Papież zrobił pauzę, oddychał ciężko. Chwilę myślał ze wzrokiem wbitym w pulpit. Po chwili podjął przemowę:

“To oczywiście nie wszystko. Po jesiennych wyborach w Polsce, kiedy tylko - dzięki świadomemu i zniecierpliwionemu suwerenowi - zatriumfuje prawo i sprawiedliwość, nadejdą dalsze, konieczne i wyczekiwane przez wszystkich uczciwych ludzi dobrej woli zmiany w przepisach, które umożliwią dokonanie realnych zmian w życiu narodu. Wówczas to niezależna politycznie prokuratura otworzy wszystkie teczki, których dotąd nie otwierano, sporządzi znakomicie umotywowane i podparte niezbitymi dowodami akty oskarżenia, które niezwłocznie zostaną skierowane do niezawisłych sądów, które w krótkim czasie wydadzą bardzo surowe, ale sprawiedliwe wyroki. Najprawdziwsza i zupełnie kompletna Prawda o działalności pedofilskich instytucji pod religijną przykrywką ujrzy światło dzienne i stanie się immanentnym składnikiem świadomości społeczeństwa oraz częścią programów szkolnych. Organizacje religijne, których członki dopuściły się więcej, niż trzy razy jakiejkolwiek (udowodnionej i popartej prawomocnym wyrokiem niezawisłego sądu) zbrodni, a szczególnie zbrodni pedofilstwa, oszustwa religijnego, zastraszania etc., zostaną obligatoryjnie uznane za bandyckie organizacje przestępcze, jako takie natychmiastowo zdelegalizowane, zaś ich majątek w całości zostanie zabezpieczony na poczet przyszłych kar i zobowiązań. Powołana zostanie specjalna, niezależna Komisja Prawdy ds. kościelnej pedofilii, w skład której wejdą ofiary kościelnej pedofilii, a która zajmie się przywracaniem ofiarom kościelnej pedofilii zdrowia, godności i godnych warunków do życia, ze szczególnym uwzględnieniem naprawy aspektu finansowego tychże warunków. Zarówno sama Komisja Prawdy, jak i przyznawane przez nią - niezależnie od prawomocnych odszkodowań - zapomogi dla ofiar kościelnej pedofilii finansowane będą wprost z majątku zlikwidowanych instytucji religijnych. Skoro Inkwizycja finansowała się sama z majątków zagrabionych mordowanym niewinnym ludziom, to Komisja Prawdy może finansować się z majątku słusznie odebranego religijnym organizacjom przestępczym. Logiczne?”

Mówca umilkł na dłuższą chwilę. Bawił się kartkami przed sobą, oczywiście z nich nie czytał, próbował tylko uspokoić nerwy. Sala milczała, jakby zaklęta… Co o tym myśleć? Szelest papieru przedłużał się. Ktoś zakaszlał. Nagle papież jakby ocknął się, potoczył wzrokiem po audytorium. Ciężko westchnął, nabrał powietrza. Wszyscy czekali na kolejne słowa, czuł to mocniej, niż kiedykolwiek. Przemówił z niejakim trudem, jego głos nie był teraz tak donośny:

“Skasowane i zabronione zostaną wszystkie publiczne przejawy poparcia dla instytucji, o których mowa była wcześniej. Znaki firmowe (logotypy i odpowiednie nazwy własne) religijnych organizacji przestępczych, dokładnie, jak w przypadku świeckich ideologicznych instytucji i organizacji totalitarnych, zostaną z mocy prawa uznane za nielegalne i niezwłocznie usunięte z przestrzeni publicznej: ulic, placów, szkół, urzędów. Publiczna manifestacja poparcia dla takich instytucji i organizacji, prezentowanie ich symboli,  będzie twardo penalizowana, jako forma nawoływania do zbrodni i relatywizacji moralnej. Na śmietnik wywiezione zostaną, po czym niezwłocznie przetopione na neutralne politycznie i światopoglądowo ozdoby wszystkie pomniki, wizerunki i obrazy przedstawiające prominentów pedofilskiej kliki. W ich miejscu w sposób trwały umieszczane będą pamiątkowe tablice z wyjaśnieniami i ukazujące prawdziwe oblicze i “zasługi” danego delikwenta dla społeczeństwa. Winni przestępstw, ale niestety nieżyjący już bandyci, szczególnie i zwłaszcza na kierowniczych stanowiskach, którzy się z pedofilami kumplowali, pomagali im swoje ohydne zbrodnie ukrywać i unikać więzienia, zostaną potępieni na wieczność, asinus asinorum in saecula saeculorum.

Niezbędne do identyfikacji - w celu ochrony potencjalnych ofiar - dane oraz wizerunki skazanych prawomocnie kościelnych pedofili trafią na specjalnie utworzoną, wyodrębnioną i powszechnie dostępną Listę Kościelnych Pedofili. Umieszczenie danych na Liście powoduje obligatoryjny, równoważny sądowemu, zakaz zbliżania się danej osoby do nieletnich. Ubieganie się o wymazanie danych z tej listy będzie możliwe nie wcześniej, niż po upływie 25 lat od zakończenia odbywania kary. Zatrudnianie w instytucjach i sytuacjach, które umożliwiają bliski kontakt z nieletnimi osoby, której dane umieszczone zostały na Liście będzie podlegało karze w wymiarze nie mniejszym, niż 10 lat pozbawienia wolności.

Zajdą głębokie zmiany w podejściu do edukacji. Utworzony zostanie nowy, obowiązkowy przedmiot nauczania wczesnoszkolnego o nazwie Prewencja religijna. Dzieci i młodzież, w miejsce zbrodniczych manipulacji, demolowania umysłów i religijnego ogłupiania otrzymają solidne wykształcenie w temacie kościelnej pedofilii i innej religijnej działalności. Każdy uczeń pozna historię różnych religii, ich zbrodnicze skutki i wpływ na hamowanie rozwoju ludzkiej cywilizacji i postępu. Każdy uczeń będzie świadomy istnienia Listy Kościelnych Pedofili. Szczególny nacisk programu nauczania położony zostanie na ujawnianie nazwisk i funkcji oraz obowiązkowe pamięciowe opanowanie listy najgroźniejszych religijnych zbrodniarzy oraz tych wszystkich tych papieży, którzy bez żadnej wątpliwości doskonale znali sytuację i świadomie pozwalali, aby ów zbrodniczy proceder trwał.

Jakiekolwiek świadome próby zakłamywania rzeczywistości, przeinaczanie, umniejszające winę interpretacje, tajenie prawdy i faktów - oznaczać będą pięć lat odosobnienia w ośrodku pracy społecznie użytecznej o zaostrzonym rygorze. Czynna pomoc pedofilowi w uniknięciu odpowiedzialności, kary oraz obowiązkowego odszkodowania - od dziesięciu do dwudziestu pięciu lat więźnia. Obligatoryjne odszkodowanie dla każdej ofiary gwałtu popełnionego przez religijnego bandytę w wymiarze nie mniejszym, niż 1 000 000 (jeden milion) EURO za każdy udowodniony czyn, zasądzane solidarnie od sprawcy i jego macierzystej organizacji religijnej. Każda recydywa oznacza podwojenie wszystkich kar.

Zarzutom nie oprze się, a także nie uniknie surowej kary nikt, kto kiedykolwiek, bez względu na motywację, naraził bezbronne istoty, które miał pod opieką, na gwałcenie umysłów oraz odbytów i inne kontakty z przedstawicielami jakiejkolwiek zbrodniczej instytucji, niezależnie od jej religijnego profilu. Nikt skutecznie nie zasłoni się nieświadomością, choćby należał do kościelnej hierarchii (o czym była już mowa), i co oczywiście i tak nie zwalnia z odpowiedzialności.

Rozliczone zostaną także (niestety, tylko symbolicznie, bo ogromu wielowiekowiego bandyctwa nic nie odwróci) inne palące kwestie: mordowanie, torturowanie, gnębienie, poniżanie kontestujących religijne oszustwo i teologiczne debilizmy oponentów, tysiącletnie oszukiwanie ludzkości. Specjalne i ważne miejsce w tym regulowaniu rachunków będzie mieć również sprawa wyłudzania na podstawie religijnego oszustwa olbrzymich bogactw oraz ich automatyczna restytucja na rzecz prawowitych właścicieli i ich spadkobierców: całej pozostałej ludzkości.

Co dalej? Dalej będzie już tylko lepiej. Spuchnięty wrzód na zdrowej tkance społecznej zostanie wycięty, ulewająca się, cuchnąca ropa - wsiąknie, smród powoli się rozwieje. Umilkną wrzaski i ujadania. Bolesna, ale krótkotrwała, a przede wszystkim nieodwołalnie konieczna operacja dobiegnie końca. Zapanuje błogi spokój i łagodna cisza, czasami tylko zakłócana pobrzękiwaniem aluminiowej zastawy spożywczej, bądź równomiernym krokiem długiej kolumny więźniów, udających się do użytecznej społecznie pracy przy tłuczeniu kamieni, służących do budowy setek kilometrów nowych autostrad. Świat odetchnie. Ustaną powody cierpienia niezliczonych ofiar, żadne dziecko nie będzie już płakać z powodu molestowania przez osoby duchowne, nikt nie będzie się już musiał obawiać seksualnego ataku ze strony zorganizowanej, wszechświatowej bandy oszustów-pedofili, którym od tej doniosłej chwili nie uda się już uniknąć całościowej odpowiedzialności za czyny przeszłe i teraźniejsze. Świat stanie się naprawdę piękniejszy…”

Papież urwał i spojrzał dokładnie na mnie, prosto w oczy. Oczywiście nie mogłem wydobyć głosu, jak wszyscy, byłem wstrząśnięty jego przemową, cała sytuacja zamroziła mnie do szpiku. Zauważyłem jednak wyraźnie, że papieska twarz zaczęła się zmieniać i teraz ma bez wątpienia rysy Greka Zorby! Wyglądał niezwykle: jak człowiek, który widzi jasne światło, które jednak nie oślepia. Jak ktoś, kto dobrze wie, co robi. Wolnym ruchem, lekko mrużąc oczy, zsunął rytualne nakrycie głowy i kończąc przemowę do Świata, rzekł słowa, które zapamiętam do końca życia:

“Nasz Pan, Jezus Chrystus, którego jestem namiestnikiem, został ukoronowany cierniem. Staję przed wami z gołą głową, jako wasz sługa. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał - stałbym się jak miedź brzęcząca, albo cymbał brzmiący. Gdybym posiadał wiarę taką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał - nie byłbym niczym.

Stoimy w obliczu kryzysu. Nie mogę zmienić świata, ani tego, co zapisane w historii. Mogę zmienić siebie. I niepewnie rozpocząć pisanie nowego rozdziału...

Jestem zarządcą majątku Kościoła. Niniejszym - przekazuję nasz majątek, wraz z posiadłościami i dziełami sztuki na rzecz naszych głodujących braci. Jeśli w konsekwencji tego czynu Kościół  miałby stracić wszystko i popaść w ubóstwo - niech tak się stanie. Nie cofnę tej decyzji, ani jej nie zmienię. A teraz - zwracam się do wielkich i maluczkich tego świata: by podzielili się tym, co mają z tymi, którzy nie mają nic."

Urwał. Absolutna, niezmącona cisza trwała jeszcze przez kilka dłużących się, niby godziny, sekund. Nikt nie wykonał najmniejszego ruchu, wszyscy zgromadzeni po prostu trwali. A potem, jakby na komendę, wybuchły wiwaty, okrzyki, wrzawa nie do opisania. Widziałem wyraźnie, bardzo dokładnie, że papież miał łzy w oczach. I ja czułem, że nie mogę powstrzymać wzbierającego szlochu. Byłem jak w najgłębszym transie, jak zanurzony w jakiejś socjologicznej pianie, wszystko pulsowało, falowało i robiło wrażenie, jakby było z żelatyny… Panował wszechobecny szum. I jeszcze ten głos, początkowo cichy, ale coraz wyraźniejszy, wwiercający się gdzieś z boku, do samego środka mózgu. Dobiegał jakby spod podłogi, albo zza ścian… Dopiero po dłuższej chwili zaczął do mnie wreszcie docierać sens słów: “Heniek, Wstawaj, wstawaj, obudź się wreszcie! Są nowe wiadomości: ustawili na nowo ten obalony pomnik Jankowskiego!”